Przepraszam, ale nie widziałam. Chociaż chciałabym. Zwłaszcza dla Więckiewicza, który nie dość, że jest dobrym aktorem, wydaje się fajnym człowiekiem, to jeszcze cudownie odnalazł się w tych krótkich wstawkach na czerwonym dywanie.
A tak w ogóle to poczułam niepohamowaną żądzę, by coś napisać, bo dzisiaj 29 lutego. Następna taka okazja za 4 lata. No, a że w tym roku przyjdzie koniec świata, to i tak nie będzie mi dane. Zresztą, nawet i bez tego, nie mam pewności, czy by mi było.
Jestem więc w tym przestępnym obiegu. I to wcale nie ze względu na jego związki z przestępczością - wszak nasi piłkarze grają dzisiaj z Portugalią, i to na Stadionie Narodowym. Jak będzie łączność, to może i światło nie zgaśnie. Chyba, że CR7 będzie biegł tak szybko, że naszym wyłączy prąd i zrobi im się ciemno przed oczami. Nie wiem, który wstyd byłby większy. Dlatego potrzeba bohatera na miarę Ebiego z Chorzowa, tak by przysypać cukrem sól spożywczą tylko z nazwy, pozostawić na boku sprawy premii, zastąpić brak Oscara (a może Roberta?). I oczywiście otrzeć łzy po Ryśku z "Klanu".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz