czwartek, 20 września 2012

Przypadkowy mąż

O, Panie, litości! Nawet moja prymitywna popkulturowość ciężko to zniosła. Są po prostu rzeczy, których robić nie należy, a zaliczyć do nich trzeba obsadzanie Umy Thurman w komedii romantycznej klasy Z. Tylko moja chora pamięć do tytułów potwierdza dzisiaj obejrzenie. Choć, w sumie, trudno od komedii romantycznej oczekiwać wbicia się na banię i krążenia w czeluściach mózgu dłużej niż do napisów końcowych.

To, że koniec może być nowym początkiem, pokazuje Kamila Łapicka. Tak, ta od Andrzeja Łapickiego. Tak, ta, co to wyrzuciła pamiątki po mężu do śmietnika, gdy łzy po pogrzebie obeschnąć jeszcze nie powinny. Ta sama, która przez ostatnie 3 lata budziła sensację swoją młodością, która dzielnie stała ramię w ramię przy podeszłym wieku najpierw swego narzeczonego, a potem - męża. Oj, zapomnieć o sobie nie daje...

... czyli książkę wydaje. Napisała znaczy się. Rozmowy z mężem. "Łapa w łapę ". Tytuł zgrabny, treści nie znam. Pobieżnie może tylko, bo czego można się dowiedzieć z dwóch wizyt w programach śniadaniowych i jednego wywiadu w tygodniku? Wszystko co prawda w tempie godnym sprintera, i to niekoniecznie takiego z Polski, bo w 4 dni, ale jednak.

Przyznaję, że gdy wczoraj zobaczyłam zapowiedź jej wizyty w TVP2, to sobie pomyślałam, że ho ho. O książce nie pomyślałam. Gdy dzisiaj zobaczyłam ją w TVN-ie, to  tylko na uśmiech pod nosem się zdobyłam. Ale kiedy w ręce wpadł mi najnowszy "Newsweek" z wywiadem, to już nawet buzię otworzyłam. Może trochę z podziwu. Bo jednak jakoś się przełamała i poopowiadała. Bo jednak twardo na żadne pytania o tabloidowe doniesienia nie odpowiadała. Bo jednak tym swoim milczeniem zachęcić do kupienia i przeczytania była gotowa. Ja nie wiem, czy to taki charakter, czy taki tupet, ale Kamila Łapicka niewątpliwie żyje po życiu. Po książce może żyć nawet bardzo godnie, chociaż reklamuje ją jako skończoną kilka dni przed śmiercią męża. Nie potępiam. Na razie nie mam stanowiska. Ot, taka po prostu ciekawostka plus mały syndrom wyskakiwania z lodówki. I do tego kontynuacja na razie nieformalnej akcji "Cała Polska pisze książki".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz