Klasyk. Kieślowski jeszcze przed swoją wielką erą kolorowych dekalogów. Ale już z rysem właściwej sobie psychologii. Prawie jak reportaż o przypadkowym reportażyście. Bez ocen. Bez komentarza. Bez gry. Bo Jerzy Stuhr po prostu w tym filmie jest szarpiącym się z rzeczywistością Filipem Moszem.
Nie grała też w ogóle Tatiana Limanowa z Ren-TV. Zamiast serwisu informacyjnego urządziła sobie kabaret, pokazując środkowy palec. A że nie Dmitrijowi Medwiedwiewowi ani nawet nie Barackowi Obamie, na dodatek właśnie wtedy, gdy myślała, że emitowany jest materiał filmowy - okazało się zbyt słabą okolicznością łagodzącą. Pewnie i tak w kategorii wulgarności wygrałby z nią pierwszy stołowy RP Kamil Durczok, ale ze względu na pozaantenowy czas nagrania i ograniczoną językową nośność jego wyczyn nieco blednie. Limanowa była subtelniejsza i bardziej międzynarodowa, za co zapłaci posadą prezenterki. Nie da się jednak ukryć, że pewnie bez palcowania nigdy nie osiągnęłaby takiej popularności, choćby zapowiadała wiadomości do śmierci.
PS Muzyczna kartka z kalendarza. Dzień, w którym skończyło się "królowanie". 24 listopada 1991 roku w wieku 45 zmarł wokalista "Queen" Freddy Mercury. Jak przystało na rockmana, śmierć nie mogła być zwykła i naturalna. Na scenie był zwycięzcą, w życiu przegrał z AIDS. Homo- czy biseksualny narkoman. Legenda muzyki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz