Czy można oglądać film kilka razy, nie lubiąc go? Można. "Bruce'a Wszechmogącego" widziałam nieraz, chociaż nawet przez myśl nie przeszło mi, że mogę zaliczyć go do moich ulubionych. Zwłaszcza, że występuje w nim Jim Carrey, które budzi we mnie uczucia wprawdzie od mordu dalekie, ale jednak niemające wiele wspólnego z sympatią. Jest jednak w tym obrazie coś tak ludzkiego, że fajnie obejrzeć go w zaciszu weekendowego domu/mieszkania, gdy refleksja "co by było, gdyby..." nie uwiera tak, jak zazwyczaj.
Do tej pory wszechomogący wydawali się Kuba Wojewódzki i Michał Figurski - kontrowersyjni prowadzący w radiu Eska "Poranny WF". Niestraszne im były procesy i zarzuty, oskarżenia i oburzenia. Oni jakby nawet trochę (bardzo?) się z tych medialnych burz i piorunów cieszyli. Brak świętości nosili przed sobą dumnie niczym tarcze, które pozwalały im żartować w sposób dla przeciętnego Polaka nie do zaakceptowania. Może oburzonym chodziło o przyzwoitość, a może o zazdrość - nie mam pojęcia i nie chcę dociekać. Niewątpliwie obaj panowie wprowadzali do polskiego, nieco czasem stęchłego światka dziennikarskiego dużo kolorytu, co wcale za pozytyw uznane z miejsca być nie musi i nie powinno.
Tak czy siak, miarka się przebrała po niewybrednych gwałto-żartach z Ukrainek. "Poranny WF" znika z anteny radia Eska, Michał Figurski traci konferansjerką fuchę przed półfinałem EURO 2012 w Warszawie, a Kuba Wojewódzki, jak nie on, snuje twarzo-książkowe wyjaśnienia link. Czy obaj panowie są świadomi tego, że teraz to przegięli, i to ostro? Że póki ich ironiczny śmiech wypełniał polskie piekiełko, można go było jakoś takoś obronić, ale gdy stał się międzynarodowy, i to podczas EURO, to chwieje pozytywnym wizerunkiem naszego kraju? Że tego żartu inteligencją już nie da się przykryć. Ba, mało tego, że właśnie z inteligencją to on jest mocno na bakier?
Przyznam szczerze, że tylko pobieżnie znając poglądy obu panów, nie wiedziałam, czy śmiać się, czy płakać ze stawianych im oskarżeń o rasizm, nacjonalizm i ksenofobię. Zachowań w ich stylu nie pochwalałam, ale jednak przełamywały one pewne tabu w zupełnie niementorski, niemędrkowaty sposób. A ich odbiorcy są, właściwie należałoby powiedzieć: byli, specyficzni. Tacy w typie kumatych. Polska cała nie była jednak gotowa na taki ton. Wojewódzki i Figurski musieli więc być karani za antenowe wybryki. Krzewienie humanizmu, wolności i tolerancji, jakie proponowali, mocno się przy tym oczywiście promując, wymierzało policzek etyce tak dziennikarskiej, jak i ogólnoludzkiej. Typowy pat, który zarówno oni, jak i ich stacja, dzielnie znosili. Do czasu.
Szkoda, że inteligentni ludzie sami sobie zepsuli hamulce. A może po prostu zapomnieli, jak się ich używa. Czyżby poczucie gwiazdorstwa i pogoń za skandalem rozpuściły ich poglądy? Ale nie wykluczam przy tym, że to ja dałam się nabrać i po prostu chciałam widzieć w ich kontrowersyjnych tekstach drugie dno.
Bo sami Wojewódzki i Figurski pojawią się gdzieś na pewno. Nie mam wątpliwości, że znów zaskoczą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz