czwartek, 28 czerwca 2012

Prestiż

Film, który polecę każdemu. Zachwalę, jak pani na targu świeżutkie pomidorki i ziemniaczki. Przekonujący od startu do mety, trzymający w napięciu, dający widzowi po głowie i po łapach. Magia bez Harry'ego Pottera, Gandalfa i dziecinnego hokus-pokus. Walka o swoje jestestwo, o pozycję, o tajemnicę, o prestiż, walka, która najpierw wydaje się nie mieć granic, a potem rozbija się o człowieczeństwo.

Nie żebym była jakimś tropicielem. Hejterem jakimś strasznym. Nieomylnością chodzącą, co to od alfy i omegi więcej ma w sobie wiedzy. Ot, po prostu zwykła ciekawość po wczorajszym półfinale EURO 2012 skierowała ma paluszki i oczęta na kilka najpopularniejszych newsowych stron w Polsce. Tak, żeby sobie sprawdzić, jakie tytuły wymyślili redaktorzy, jak oceniają, co piszą i komu na głowę wkładają wieniec bohatera spotkania. Czy użalić się raczą nad Cristiano Ronaldo za brak szansy w serii jedenastek. Czy choćby cichym westchnieniem pożegnają heroiczną walkę Portugalii, która jednym udowodniła, że na trzech defensywnych pomocników grać można całkiem skutecznie, ładnie i "do przodu", a drugim pokazała, jak należy działać, by taki efekt uzyskać bez piętna narodowej klęski.

I tak właśnie wyłapałam dwa pomeczowe "kwiatki", wyhodowane chyba na naturalnym nawozie pomeczowych emocji.

1. www.wyborcza.pl (błąd dość szybko poprawili)













2. www.tvn24.pl, "Poprzeczka nie wpuściła Portugalii do finału" (trzy gole Fabregasa wiszą w tekście do dzisiaj; gdyby nie napisali, jak wynika z kontekstu, o sytuacji przed wczorajszym meczem, można by uznać, że policzyli mu już wykorzystanego karnego; gdyby to nie było EURO 2012 można by uznać, że jakiś inny turniej mieli na myśli; a tak...)














Prestiż to czasem nie wszystko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz