Dobra, wiem, że na początku było słowo. Słowo pisane ręką Janusza L. Wiśniewskiego. Ale film był także! Chyra jak to Chyra, ale inny. Nie taki zimny dranio-cwianiak z "Długu" czy "Komornika" tylko romantyko-naukowiec. Lubię go. Jest dla mnie jakimś gwarantem, że gniota nie będzie, a przy tym totalną tajemnicą. Za Cielecką za to nie przepadam. Jej wygląd, głos i sposób gry są w moim odczuciu zupełnie niekompatybilne.
Chociaż do tej akurat roli pasowała wyśmienicie. Nie zmienia to faktu, że od filmu wolę książkę.
Trochę już czasu minęło odkąd ją przeczytałam. No i co, no podobała mi się. Nie znam się na literackim warsztacie, walorach artystycznych, wymogach, ocenach. Za mało wiem i za mało przeczytałam. Tu jednak było coś do szpiku kości ludzkiego, do tego obleczonego naukowym osierdziem. Wciąż pamiętam rzecz o wyjęciu mózgu Einsteina i włożeniu go do formaliny, bo "Einstein należał do wszystkich". Czyli takie romantyczno-łzawe esy-floresy dla niewyżytych uczuciowo i seksualnie (dla tych, co to oddzielają) bab o obniżonym ilorazie inteligencji i podwyższonym poziomie marzycielstwa z nutką naukowości dla samozadowolenia (bez urazy).
Dzisiaj wpadło mi w ręce wydanie "S@motność w sieci. Tryptyk" i tak sobie poprzeglądałam. Chciałam sobie takie inne romatyczno-jakieśtam (toż chyba...?) czytadełko Janusza L. wypożyczyć, ale nie było. Jak było - dwa razy nie wzięłam, to teraz te dwa razy za opieszałość po głowie dostałam. Nic to, przeżyję. W drodze do biblioteki, w tę i we w tę, tam i z powrotem mnóstwo ludzi mijałam: studenci nie studenci, ale w większości tak, każdy po coś gna, czegoś szuka, nikt się nie zna; rozgadane przedszkolaki w autobusie (może już uczniowie? - z biegiem czasu straciłam zdolność oceny wieku takich dzieciaków - wydają się takie małe); wnoszona do kościoła trumna. Jak nic: ludzka sieć. Bez względu na to, czy z nadgryzionym jabłkiem w tle.
Steve Jobs - słyszałam, wiedziałam, ale nic apple'owego nie mam i nie miałam, więc napiszę krótko: po prostu mądry człowiek. Nie za to, co tworzył, ale za to, co o tym mówił.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz